Cookie Consent by FreePrivacyPolicy.com
home

Home

search

Odkryj

groups

Kadra

event

Terminarz

tag

Social Media

Paweł Kikowski nie zagra w Szczecinie

1 miesiąc temu | 12.08.2022, 14:28
Paweł Kikowski nie zagra w Szczecinie

Paweł Kikowski nie będzie zawodnikiem Kinga Szczecin w sezonie 2022/2023. W ostatnich czterech sezonach Kikowski pełnił funkcję kapitana Wilków Morskich. Do szczecińskiego zespołu popularny "Kiko" dołączył w momencie awansu Kinga do Energa Basket Ligi w 2014 roku.

Najlepsze rozgrywki w szczecińskim zespole "Kiko" zaliczył w sezonie 2017/2018. Zespół prowadził wtedy duet Mindaugas Budzinauskas - Łukasz Biela. Paweł Kikowski rozegrał 34 mecze, a zdobywał w nich średnio 16 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty i przechwyt na mecz.

W trakcie swojej kariery Kikowski rozegrał 220 meczów w barwach szczecińskiego zespołu. Zdobył łącznie 2814 punktów i trafił 407 trójek.

- Bardzo dziękujemy Pawłowi za wszystkie lata, w których, w stu procentach, oddawał całe swoje serce na na treningach, jak i podczas meczów. Takie momenty, jak ten dzisiejszy są najgorsze, ale niestety - prędzej, czy później - zawsze przychodzą w trakcie koszykarskiej kariery. Mamy nadzieję, że z Pawłem spotkamy się na koszykarskich parkietach. Bez wątpienia był to jeden z niewielu zawodników, a może nawet jedyny, który tak bardzo był oddany naszemu klubowi - mówi Krzysztof Król, prezes Kinga Szczecin.

"KIKO" - dziękujemy Ci za te wspólne osiem lat! Dziękujemy za pełen profesjonalizm, zaangażowanie oraz za walkę o zwycięstwa dla Kinga Szczecin. Życzmy Ci powodzenia w dalszej karierze, trzymamy kciuki za dobre występy i celne trójki w nowym klubie. Do zobaczenia na koszykarskim szlaku!

Na koniec oddajemy głos także Pawłowi:

"Wilcza Rodzino, pozwolę sobie tak Was nazwać, ponieważ w ciągu tych 8 wspólnych lat przeżyliśmy bardzo wiele. Wzloty, upadki, zwycięstwa i porażki. Była krew, pot, śmiech a czasem łzy. W moim odczuciu tworzyliśmy coś wyjątkowego, pozytywnego, życzliwego, coś czego nie spotkałem nigdy wcześniej w koszykówce. Takich Was zapamiętam, takich Was zatrzymam w sercu. Spędziłem tutaj najlepsze lata swojej koszykarskiej kariery i każdy z Was mi w tym pomagał. Dopingiem na parkiecie jak i po za nim. Jesteście dla mnie czymś dużo więcej niż kolejnym klubowym przystankiem, także z całego serca Wam dziękuję.

Korzystając z okazji chciałbym jeszcze podziękować:

Prezesowi Królowi, który jest postacią nietuzinkową, za te 8 lat w których Szczecin stał się moim domem i poznałem wielu ludzi, którzy do tej pory są moimi przyjaciółmi i wiem że mogę na nich liczyć.

Wszystkim Naszym „Masim”, w szczególności Maciejowi Ratajczykowi oraz Marcinowi Szoce, u których przeleżałem wiele godzin, często do późnego wieczora (czasem nawet nocy) i dzięki nim byłem gotowy na każdy mecz.

Rafałowi Brurycie, Piotrkowi Szumiło i Michałowi Bartnikowi, z którymi zawsze znalazłem wspólny język i ciężka praca była przyjemnością. Zawodnikom i trenerom z którymi przeżywaliśmy gorycz porażki i smak zwycięstwa.

Zibiemu, kierowi który zawsze był zapracowany i na którego oficjalne kierownicze przemowy po angielsku czekała cała drużyna. Chłopakom od mediów:

Sierakowi, który zawsze kulturalnie czekał często wiele minut po meczu zanim ja się wygrzebię z szatni, żeby nagrać kilka słów na ściankę.

Piotrkowi Wilento za to, że gdy przyjechałem do Szczecina pokazał mi miasto od tej lepszej strony, jakiej wcześniej nie znałem.

Dla Mariano Italiano naszego niesamowitego kierowcy, wielkiego smakosza ziemniaków, potrafiącego swoim wehikułem zakrzywiać czasoprzestrzeń a przede wszystkim zawsze był gotowy do udzielenia każdej pomocy.

Joli, naszej pielęgniarce, która bezinteresownie nie raz ratowała nam życie i jest dobrym duchem drużyny.

Dla Roberta Ratmana i całej ekipy, która obsługiwała mecze, którzy odwalali kawał ciężkiej roboty przed oraz w trakcie naszych meczów.

Dla King Wilki Morskie Cheerleaders dzięki, którym po naszych słabszych meczach kibice szli do domu i mówili: „brzydki mecz, no ale dziewczyny, jak zwykle pięknie”. A ich pozytywna energia i uśmiech zawsze dodawały nam otuchy.

Dla całej obsługi Netto Areny, gdzie nawet po godzinach byłem mile widziany.

No i specjalne podziękowania dla naszych fanów: z Watahy, pikników, oraz dla wszystkich innych grup które nas dopingowały. Byliście niesamowici jeździliście po całej Polsce, byliście z nami wszędzie. W dzień, w nocy zawsze mogliśmy liczyć na wasze wsparcie. Trzymajcie się razem, twórzcie dalej piękną historię Wilków Morskich! Jeszcze nie wiem w jakich okolicznościach ale czuję, że się jeszcze spotkamy. Do zobaczenia! Ałuuu!"  

Udostępnij