Mecz odbył się w hali przy ul. Twardowskiego. Ten obiekt ma duszę. Jednak od pierwszych sekund było wiadomo, że Dziki przyjechały do Szczecina ograć lidera rozgrywek Orlen Basket Ligi.
Goście rozpoczęli mecz od serii 8:0. Szczecinianie wyglądali na lekko sparaliżowanych, ale szybko wrócili do gry. Jeszcze w pierwszej kwarcie mecz się wyrównał. Doskonały impuls po wejściu z ławki rezerwowych dał Przemysław Żołnierewicz, który jest obecnie w FE-NO-ME-NAL-NEJ formie! Jedną z popisowych akcji było trafienie równo z syreną Jakuba Ucieszyńskiego, dla którego były to pierwsze punkty na poziomie OBL.
King przegrywał do przerwy 45:47. W trzeciej odsłonie meczu to gospodarze wrzucili wyższy bieg. Ze stanu 53:52 King doprowadził do wyniku 66:54. Celne trójki Tomasza Gielo, Anthony'ego Robertsa sprawiły, że Wilki złapały momentum.
Jednak Dziki nie zwiesiły głów. Wróciły do meczu jeszcze w czwartej kwarcie. King miał kontrolę nad tym, co działo się na parkiecie. Dziki w kluczowych momentach przestrzeliły zbyt wiele ważnych rzutów. W przeciwieństwie do Kinga. Jovan Novak i skuteczna akcja 2+1. Przemysław Żołnierewicz i kolejny bajeczny występ i skuteczna akcja 2+1. Nemanja Popović i świetna skuteczność w ataku. Te aspekty pozwoliły Kingowi odnieść siedemnaste zwycięstwo w tym sezonie!
King Szczecin - Dziki Warszawa 91:88 (24:22, 21:25, 25:13, 21:28)
King: Żołnierewicz 25, Popović 20, Gielo 12, Kostrzewski 9, Roach 6, Freidel 6, Novak 5, Roberts 5, Ucieszyński 3, Dandridge.
Dziki: Horton 20, Chavez 15, Frąckiewicz 12, Vander Plas 11, Edge 10, Soares 10, Oguama 8, Aleksandrowicz 2, Kempa.