Starcia Kinga Szczecin z WKS Śląskiem Wrocław w ostatnich latach to prawdziwa sól Orlen Basket Ligi. W poniedziałek był to pojedynek na szczycie OBL.
King już raz w tym sezonie pokonał Śląsk. Trener Maciej Majcherek miał w poniedziałek do dyspozycji wszystkich zawodników (z wyjątkiem walczącego z urazem Ondreja Hustaka). Do składu wrócił Jeremy Roach, a Jovan Novak czuje się coraz lepiej po kontuzji odniesionej podczas meczu reprezentacji Serbii.
Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Obie ekipy miały problem z trafianiem z dystansu. King biegał do szybkich ataków i imponował skuteczną obroną. Widać było w grze Wilków Morskich pomysł na pokonanie Śląska. Prawdziwe show King zaprezentował swojej publiczności w drugiej odsłonie meczu, którą wygrał 32:21 i do przerwy prowadził 51:41.
Po powrocie do gry Śląsk szybko odrobił straty i mecz się wyrównał. Świetnie dysponowany tego dnia był Przemysław Żołnierewicz, który doskonale wymuszał faule źle ustawionej obrony Śląska, ale i był bardzo skuteczny w rzutach za dwa punkty.
Dobrze prezentował się także Anthony Roberts, który przyzwyczaił nas do świetnej gry w defensywie, ale był w poniedziałek także efektowny w ataku.
W kluczowej czwartej kwarcie to King kontrolował tempo meczu. To King dyktował warunki i gra toczyła się pod jego dyktando. Gdy Wilki Morskie wywalczyły kilka punktów przewagi, to już nie oddały prowadzenia. Kluczowe punkty w czwartej odsłonie meczu zdobywał Nemanja Popović. King po raz drugi w tym sezonie pokonał Śląsk Wrocław i umocnił się na pozycji lidera Orlen Basket Ligi.
King Szczecin - WKS Śląsk Wrocław 90:81 (19:20, 32:21, 21:28, 18:12)
King: Żołnierewicz 25, Roberts 17, Popović 15, Gielo 12, Roach 7, Dandridge 7, Freidel 4, Novak 1.
WKS Śląsk: Kirkwood 18, Penava 14, Djordjević 14, Kulikowski 13, Sanon 8, Nizioł 6, Urbaniak 6, Williams 2, Nunez, Wiśniewski.