Cookie Consent by FreePrivacyPolicy.com
home

Home

search

Odkryj

groups

Kadra

event

Terminarz

tag

Social Media

Trener Miłoszewski odpowiada na nurtujące kibiców pytania

1 miesiąc temu | 21.08.2022, 11:42
Trener Miłoszewski odpowiada na nurtujące kibiców pytania

King Szczecin od tygodnia przygotowuje się do rozgrywek Energa Basket Ligi w sezonie 2022/2023. Trener Arkadiusz Miłoszewski po raz pierwszy w swojej karierze zbuduje autorski zespół. Z tej okazji zadaliśmy szkoleniowcowi Kinga Szczecin pytania, na które odpowiedzi nurtują lokalnych kibiców koszykówki. Jakie pozycje wymagają wzmocnienia? Kiedy kolejne transfery Kinga? Dlaczego w składzie pojawili się młodzi zawodnicy? Jakie cele mają Wilki Morskie? Odpowiedzi między innymi na te pytania znajdą się poniżej.

Przemysław Sierakowski: - To lato będzie dla trenera wyjątkowe, bo po raz pierwszy buduje Pan swój autorski zespół w Energa Basket Lidze. Jest zadowolenie z tego, jak ten proces budowy przebiega?

Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga Szczecin: - Tę budowę trzeba podzielić na kilka etapów. Ten pierwszy, to pozyskiwanie graczy polskich. Każdy trener i zespół w EBL od tego zaczynał. Nie oszukujmy się, tych graczy na rynku nie ma za dużo. Prezes klubu ze Słupska powiedział nawet, że tych zawodników nie ma dużo, a i ceny są bardzo wysokie. To samo mówiono w Legii. Klub wydał 70 % więcej pieniędzy, ale czy będzie o te 70% więcej jakości? To zawsze dobre pytanie.

Ten pierwszy etap budowy może nie do końca udało nam się zrealizować. Chcieliśmy pozyskać klasowego, wysokiego zawodnika, bo wiemy, że straciliśmy Mateusza Bartosza, który wyjechał do Warszawy. Podpisaliśmy kontrakt z Andy'm Mazurczakiem, to był nasz priorytet. Dalej nie poszło tak, jak chcieliśmy. Z różnych względów. Nie chcę tutaj tłumaczyć swojej osoby, czy naszego klubu. Myślę, że znawcy w internecie na pewno wszystko wiedzą lepiej. Ludzie czasami nie zdają sobie sprawy, ile czynników musi zadziałać, aby zawodnika pozyskać. Są to chociażby: pieniądze, minuty na boisku, rola w zespole, udział w europejskich pucharach, ale na pewno najważniejszym czynnikiem są pieniądze.

Drugi etap to pozyskiwanie zawodników zagranicznych. Nie jest to łatwe, aby znaleźć dobrych i klasowych graczy oraz dopasować ich do ograniczeń budżetowych. Żałuję, że uciekł nam Sherron, ale nie mogliśmy przebić ceny, którą zaoferował mu Start Lublin. Nie chcieliśmy się licytować. Różnica była dość duża.

Ciągle jesteśmy w trakcie szukania i pozyskiwania zawodników. To, co teraz mamy, to chcieliśmy.Wiemy, że nie zawsze cena i statystyki idą za jakością zawodników. Chcieliśmy zawodników głodnych, chcieliśmy przede wszystkim zawodników, którzy bronią. Mamy już trzech obcokrajowców. Są to Tony Meier, Zac Cuthbertson i znany wszystkim James Eads. Już po pierwszych treningach widać, że zespół pracuje zupełnie na innych obrotach. Ta energia jest ogromna.

Jeszcze na chwilę wrócę do naszych trzech młodych Polaków, którzy do nas dołączyli. Są to Szymański, Rosiński i Kicki. Oczywiście co słyszeliśmy? "Ojej, ojej, młodzi". No przecież ja wiem i nie liczę na to, że oni wejdą i zmienią oblicze naszej gry. Pamiętajmy jednak o tym, że jeśli młodzi nie dostaną szans do trenowania z pierwszym zespołem, może jakichś minut na, na które muszą sobie zasłużyć, to w ogóle odpuśćmy młodych.

Musimy poświęcić coś, żeby to przyniosło za 2-3 lata jakiś efekt. Wiadomo, że ja nie liczę obecnie, że Rosiński czy Kicki nagle wyjdą i będą objawieniem ligi. Oczywiście fajnie by było, ale wiadomo, że prawdopodobieństwo na to jest małe. Najpewniej zderzą się ze ścianą i odbiją nie raz, ale musimy mieć do tego cierpliwość. Uważam, że w każdym zespole powinno być młodych 2-3 zawodników, którzy tworzą presję dla starszych zawodników.

PS: Jakie pozycje wymagają jeszcze wzmocnienia?

AM: - Jesteśmy blisko i jednocześnie dość daleko wzmocnień. Ruchy transferowe potrafią się obrócić o 180 stopni w ciągu minuty. Chcemy pozyskać wysokiego zawodnika z dużą energią, który da nam obronę taką, jaką chcemy grać. Szukamy też zawodnika, który będzie takim "game-changerem". To ma być zawodnik, który połączy pozycje. Będzie grał na piłce i będzie scorerem. Mamy jeszcze trochę czasu. Wszyscy chcielibyśmy, aby to było jutro, ale żeby tak było, to dużo różnych czynników musi zatrybić.

PS: Latem powiększyliśmy sztab szkoleniowy. Czy to zwiększa komfort pracy?

AM: - Na pewno inwestycja w trenera przygotowania motorycznego, to duży plus. Wzięliśmy się od samego początku za przygotowanie zawodników i prewencję kontuzji. Chcemy, aby zawodnicy się dobrze przygotowali się do sezonu. Zresztą po pierwszym tygodniu widzimy, że chłopaki ufają trenerowi i widzą, że idzie to w dobrą stronę. Muszę powiedzieć, że ja i Maciek (Majcherek - przyp. red) jesteśmy tutaj w klubie trenerami koszykówki, ale jednocześnie managerami i dyrektorami tego zespołu. Musimy dużo czasu i energii poświęcić na negocjacje z zawodnikami i agentami. Na pewno brakuje nam takiej osoby. Nie w każdym klubie taka osoba jest, ale dla nas to dobre doświadczenie. Żartując, jak nie znajdziemy pracy, jako trenerzy, to możemy śmiało oferować swoje usługi jako menadżer zespołu.

PS: Potrzebujecie jeszcze jednego trenera do sztabu, asystenta, który mógłby odciążyć trenerów Miłoszewskiego i Majcherka?

AM: - Jest tak, że jak zespoły grają w europejskich pucharach, to tej pracy jest dużo więcej i pewnie to byłoby potrzebne. Nie zamykamy się na to, ale obecnie jesteśmy we dwóch. Może w przyszłości. Na ten moment nie ma takiego tematu.

PS: Główne zarzuty w kierunku obecnie budowanego Kinga Szczecin, to fakt, że brakuje nam strzelców z dystansu. Jak trener podchodzi do tego typu opinii?

AM: - Po pierwsze: skład nie jest jeszcze zamknięty. Po drugie: ja myślę, że pozycja 1 i 2, czyli Filip i Andy pokazali, że umieją. Tony Meier jest super shooterem z dystansu. Tak samo Zac, który moim zdaniem potrafi rzucić spot-up'y. Tak samo James Eads. W lidze rumuńskiej miał prawie 40% za trzy punkty. W poprzednim sezonie miał problemy z ręką, wszyscy zainteresowani o tym wiedzą. Ja się nie boję tak naprawdę o rzuty za trzy punkty. One mogą wygrać mecz, ale moim zdaniem mecz wygrywa obrona. Jeżeli obroną zdominujemy przeciwnika, to ja się nie boję tego, że nie będziemy trafiać za trzy punkty. Oczywiście, że we wszystkim musi być balans. Potrzebna jest gra podkoszowa i rzut z dystansu, ale to jest moja najmniejsza obawa.

PS: Czy Prezes Krzysztof Król przedstawił sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom cele na nadchodzący sezon?

AM: - Cele u Prezesa są zawsze bardzo wysokie. Musimy być wyżej, niż w ostatnich ośmiu latach. Sześć razy był play-off. Teraz musi być lepiej. Jeden zespół, który zaczyna sezon powie, że myśli o play-off, drugi, że o czwórce, trzeci o medalu. Każdy w marzeniach myśli, aby wejść do czwórki i walczyć o medale. To nie jest tak, że nagle beniaminek Łańcut mówi "ojej, abyśmy tylko przetrwali". Na pewno nie. Może Łańcut pójdzie za przykładem Czarnych Słupsk, zeszłorocznego beniaminka i też wejdzie do czwórki? Każdy po cichu na to liczy. Z góry nie mamy narzucone: "Panowie, jak nie zrobicie tego i tego to się pakujecie i do widzenia". Wiemy, że Wilki zawsze chcą być w czołówce play-offowej. To na pewno cel, aby dostać się do play-off, a potem walczyć o coś więcej.

PS: Nadchodzą pierwsze sparingi. Czego trener będzie oczekiwał od zespołu w tych meczach?

AM: To jest to, co powiedziałem. Mnie interesuje przez wrzesień i październik tylko obrona. Nasze treningi koszykarskie obecnie to w 80% to obrona. Tylko obrona. Przez najbliższe dwa miesiące chcemy się skupić na wdrożeniu systemu obronnego i wierzę w to, że to zaprocentuje nam w przyszłości.

Udostępnij