Mecz z AMW Arką Gdynia był dla Kinga Szczecin bardzo ważny. Stawką było umocnienie się na czołowych pozycjach w Orlen Basket Lidze. Zwycięstwo gwarantowało to efekt, przegrana sprawiłaby, że Arka dogoniłaby nieco szczeciński zespół.
Trener Maciej Majcherek nie mógł skorzystać z Przemysława Żołnierewicza, który wciąż leczy swój uraz. Do składu wskoczył natomiast Malcolm Dandridge.
W pierwszej kwarcie King pokazał, że przyjechał do Gdyni skoncentrowany. Nie popełniał strat. Był skuteczny z dystansu. W dobrej formie był Jeremy Roach, Noah Freidel i przede wszystkim Jovan Novak, który szybko zaczął rzucać i trafiać za 3. Wilki Morskie imponowały też obroną.
W drugiej odsłonie meczu Arka trochę wróciła do meczu. Chociaż to King wciąż kontrolował wydarzenia na parkiecie. Skuteczny w ataku był Nemanja Popović. Do przerwy podopieczni trenera Macieja Majcherka prowadzili 48:44.
W kolejnej partii King znów przyśpieszył. Ważne rzuty trafiali Roach, Novak i Freidel. Dobrą zmianę ponownie dał Max Egner, a przydatny w obronie i ataku był Dandridge. Tomasz Gielo dołożył dwie trójki. Ponadto problemy z faulami miał Kamil Łączyński, a świetny w pierwszej kwarcie Jakub Garbacz nie mógł odnaleźć swojej skuteczności.
Czwarta kwarta była formalnością i pokazem zespołowości Kinga. Prowadzenie nie było zagrożone nawet przez chwilę. Wilki Morskie odniosły ARCYWAŻNE dziewiętnaste zwycięstwo w tym sezonie Orlen Basket Ligi.
AMW Arka Gdynia - King Szczecin 78:91 (22:31, 22:17, 12:22, 22:21)
AMW Arka: Ljubicić 20, Barbitch 15, Garbacz 14, Tubutis 9, Łączyński 8, Barrett 5, Okauru 2, Orłowski 0, Zabłocki 0, Kowalczyk 0, Hrycaniuk 0.
King: Roach 16, Popović 14, Novak 14 (11 asyst), Freidel 11, Gielo 9, Egner 9, Roberts 7, Kostrzewski 7, Dandridge 4, Ucieszyński 0.