King Szczecin wygrał kolejny mecz przed we własnej hali. Chociaż zwycięstwo zapewnił sobie dopiero w ostatniej sekundzie meczu! Rzut na wagę wygranej trafił Noah Freidel.
Szczecinianie nie mieli dziś tej swojej energii, do której przyzwyczaili nas w ostatnich starciach. Duża w tym zasługa Energa Czarnych Słupsk, którzy zabijali tempo gry faulami. Zespół Wilków Morskich miał problem ze złapaniem swojego rytmu. Gospodarze wygrali pierwsza kwartę 22:20. Natomiast druga kwarta w ogóle im nie wyszła. King nie zdobył żadnych punktów z gry i przegrywał 31:40.
Na drugą połowę Szczecinianie wyszli z innym nastawienie. Rzucili się do odrabiania strat i to Kingowi wyszło. Szybko gospodarze byli w stanie wrócić do meczu, ale Czarni Słupsk nie zwalniali tempa. Byli skuteczni z dystansu. Trafiali trudne rzuty i cały czas prowadzili.
King, jak to ma w zwyczaju, walczył do końca. Dobrą obroną w końcówce był w stanie wyjść na prowadzenie. Rzut na wagę zwycięstwa trafił Noah Freidel, który zebrał piłkę po niecelnym trafieniu Jovana Novaka. Amerykanin trafił z bliskiej odległości i dał Kingowi wygraną.
Czarni mieli 0,6 sekundy na odpowiedź. Jednak przechwyt w kluczowym momencie zanotował Anthony Roberts. King wygrał po raz 13 w tym sezonie.
King Szczecin - Energa Czarni Słupsk 84:83 (22:20, 9:20, 23:20, 30:23)
King: Gielo 22, Kostrzewski 12, Popović 12, Roach 12, Roberts 11, Żołnierewicz 5, Egner 4, Freidel 4, Novak 2.
Energa Czarni: Duffy 15, Penn 15, Lambrecht 15, Carter Jr. 11, Wilczek 9, Nowakowski 8, Parzeński 6, Skele 4, Pluta 0.