To było spotkanie pod dyktando zawodników Kinga Szczecin. Wilki Morskie w akompaniamencie blisko 3500 publiczności kontrolowały to, co działo się na parkiecie.
Podopieczni trenera Macieja Majcherka byli skuteczni z dystansu, ale to, co imponowało najbardziej - to gra w defensywie. Kluczowe gwiazdy rywali miały problem ze zdobywaniem punktów. King przyzwyczaił już nas do zespołowego grania. Tak było i tym razem. Świetnie punktowali Nemanja Popović, Jeremy Roach, Anthony Roberts, Tomasz Gielo, Mateusz Kostrzewski czy Przemysław Żołnierewicz.
Efektownym wsadem do kosza popisał się ponownie Roberts, który po jednym z wjazdów na kosz prawie urwał obręcz kosza w Enea Arenie. Na parkiecie pojawił się także Malcolm Dundridge. Amerykanin odbył dopiero kilka jednostek treningowych z zespołem, a już pokazał, że będzie wartością dodaną dla Popovicia.
King zwyciężył po raz kolejny przed własną publicznością i po raz czternasty w tym sezonie i jest liderem rozgrywek Orlen Basket Ligi.
King Szczecin - Anwil Włocławek 84:74 (20:17, 18:12, 24:23, 22:22)
King: Popović 17, Roberts 14, Gielo 13, Roach 12, Żołnierewicz 10, Kostrzewski 8, Novak 7, Freidel 3, Dundridge, Ucieszyński, Egner.
Anwil: Slaughter 21, Wahl 15, Słupiński 11, Mucius 8, Lockett 7, Fridriksson 6, Łazarski 2, Allen 2, Vucić 2, Kołodziej.