Po dwóch porażkach z rzędu, King Szczecin udał się na wyjazdowe spotkanie z GTK Gliwice. Wilki Morskie chciały poprawić nastroje swoich kibiców po przegranych z Treflem Sopot i Górnikiem Wałbrzych.
Od pierwszych sekund starcia w Gliwicach czuć było delikatne poddenerwowanie w szeregach Kinga. Jednak ten efekt szybko minął. Szczecinianie doszli do głosu za sprawą udanych akcji Nemanji Popovicia. Serba brakowało w pojedynku z Górnikiem z powodu kontuzji kolana. Mecz z GTK pokazał, jak cenny jest młody podkoszowy gracz w talii trenera Macieja Majcherka.
Świetnie od początku meczu z GTK spisywał się Jeremy Roach, ale dobrą zmianę dał także Noah Freidel. Popisowymi wsadami imponował Anthony Roberts i Szczecinianie wyszli na prowadzenie. Do przerwy King prowadził 47:40.
W grze zespołu trenera Majcherka imponowała zespołowość, koncentracja oraz kontrola przebiegu wydarzeń. Nie było zbędnych ruchów, zbędnych zagrań. Oczywiście zespół nie ustrzegł się błędów, ale naprawiał je dobrą obroną. Trzecią kwartę King wygrał 27:20. W niedzielę w Gliwiach świetnie dysponowany był duet Jeremy Roach, Nemanja Popović. Pierwszy doskonale dyktował tempo gry, czytał obronę rywala i zdobywał punkty wtedy, gdy miał dobrą pozycję. Dodatkowo świetnie uruchamiał kolegów. Popović był niezwykle skuteczny spod kosza.
Szczecinianie odnieśli 18. zwycięstwo w tym sezonie. Przełamali się po dwóch przegranych z rzędu i umocnili się w czołówce Orlen Basket Lidzi, co przed sezonem z pewnością byłoby brane przez sztab szkoleniowy w ciemno.
GTK Gliwice - King Szczecin 86:93 (23:24, 17:23, 20:27, 26:19)
GTK: Jackson 19, Delaire 16, Piśla 15, Almeida 14, Gordon 8 (10 zbiórek), Oguine 7, Bender 4, K. Gordon 3, Misztal 0.
King: Roach 22, Popović 21 (11 zbiórek), Roberts 17, Freidel 16, Gielo 7, Novak 4 (11 as), Kostrzewski 4, Egner 2, Hustak 0, Ucieszyński 0.