King Szczecin już przed meczem z PGE Startem Lublin miał duży problem - zdrowotny. Wszyscy obcokrajowcy w zespole, z wyjątkiem Jovana Novaka narzekali na dolegliwości związane z wirusem.
Szczecinianie wyszli jednak na parkiet hali Globus z wolą walki i zwycięstwa. Liam O'Reilly był świetny już od pierwszych sekund meczu. Szybko zanotował serię punktową i trener Maciej Majcherek musiał ratować sytuację przerwą na żądanie.
Po niej King grał zdecydowanie lepiej. Płynnie. Wilki Morskie dzieliły się piłką i zdobywały efektowne punkty. Szczecinianie wypracowali sobie nawet kilkanaście punktów przewagi, ale te skutecznie odrabiali gospodarze za sprawą trafień Wrighta. Dobre zawody w ekipie Kinga rozgrywał Nemanja Popović.
W drugiej połowie King ponownie wypracował sobie 10 punktów przewagi, ale Start Lublin szybko ją zniwelował. W końcówce meczu skuteczniejsi byli gospodarze, którzy trafiali trudne i ważne rzuty.